Waszyngton obarcza Teheran winą za wzrost napięcia między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Dwa dni temu, podczas wizyty w Brukseli, amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo wyjaśnił, że Iran nie stosował się do porozumienia nuklearnego. Po spotkaniu z szefem amerykańskiej dyplomacji przedstawiciele Unii Europejskiej natomiast przestrzegali przed eskalacją konfliktu. Unijne kraje wyraziły wolę uratowania umowy nuklearnej i zaapelowały o umiar i rozwagę.
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump powiedział we wtorek, że nie planuje wysłania wojsk na Bliski Wschód w celu potencjalnego ataku na Iran. Amerykański przywódca określił prasowe doniesienia na ten temat mianem „fake news”.
Z koli najwyższy irański przywódca duchowy zapewnił we wtorek, że nie będzie wojny ze Stanami Zjednoczonymi. W ostatnim czasie doszło do zaostrzenia relacji między Teheranem a Waszyngtonem.
Ajatollach Ali Chamenei powiedział, że Iran nie dąży do wojny ze Stanami Zjednoczonymi. Przemówienie wygłosił w czasie spotkania z najważniejszymi politykami zorganizowanym z okazji ramadanu - tradycyjnego miesiąca postu.
Nie będzie żadnej wojny. My jej nie szukamy, oni także. Stany Zjednoczone wiedzą, że to nie jest w ich interesie
- mówił najwyższy irański przywódca duchowy. Dodał jednak, że jakiekolwiek rozmowy z Ameryką na obecnym etapie nie są możliwe.
Relacje między krajami zaostrzyły się po deklaracji o częściowym zawieszeniu przez Teheran niektórych zobowiązań paktu nuklearnego i nałożeniu przez Waszyngton kolejnych sankcji.
Napięcie w rejonie Zatoki Perskiej wzrosło również po ataku na cztery tankowce pływające na wodach terytorialnych Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Dwa z nich należały do Arabii Saudyjskiej.
We wtorek saudyjskie ministerstwo energetyki poinformowało również o ataku na przepompownie ropy naftowej. Do wysłania dronów z materiałami wybuchowymi przyznali się jemeńscy rebelianci Huti.